Popularna metoda tuningowania polega na wymianie wałka rozrządu lub zmiana parametrów odpowiedzialnych za przepływ kanałów dolotowych i wydechowych. Tu pojawia się jednak pytanie czy samochodem mamy zamiar się ścigać, czy będziemy nim jeździć po mieście? W drugim wypadku powinniśmy wyciągnąć jak najwyższy moment obrotowy, ale kosztem utraty mocy. Przy wszelakich zmianach w silniku musimy się pilnować, żeby nie przegiąć. Każda większa modyfikacja pociąga ze sobą inne (np. montaż większej turbosprężarki – konieczność montażu większego Intercoolera, a więc często dodatkowo gigantyczne koszta. A po drugie, żeby nasze auto nie stało się nieprzyjemne podczas prowadzenia i nie stał się zbyt awaryjny, chodzi przecież o przyjemność z jazdy!
Znaną formą, ale krótkotrwałą i dość drogą jest NOS. Każdy, kto grał w NFS wie, co to jest
Podtlenek Azotu – znany potocznie jako gaz rozśmieszający, w silniku służy do innych zastosowań: Dodając go do komory spalania pozyskamy dodatkową moc a dzięki temu- większe przyspieszenie! Jego nazwa sugeruje, że jego składnikami są tlen i azot. Temperatura panująca w silniku powoduje, że podtlenek azotu rozkłada się na tlen i azot. Tlen jest potrzebny w procesie spalania. Azot służy natomiast do ochłodzenia tlenu. A właśnie ochłodzony tlen o wiele lepiej ulega procesowi spalania. To powoduje większą eksplozje w komorach silnika, więc powiększa się moment obrotowy silnika. Tak na chłopski rozum tłumacząc podtlenek azotu się rozpada, następuje wybuch, a my uzyskujemy lepsze przyśpieszenie (dzięki temu, że wzrasta moment obrotowy) efekt ten trwa przez krótki czas. NOS jest zabroniony przez prawo, a pamiętajmy, że korzystać z niego możemy tylko przez krótki moment (około 10-15 sekund) w innym przypadku skażemy nasz silnik na śmierć.
„Nitro” ma zastosowanie w krótkich ulicznych wyścigach. Dodatkowo trzeba pamiętać, że taka instalacja jest dosyć droga.. Podstawowa wyprodukowana w Polsce instalacja bez wyposażenia w butle i oraz nieobejmująca montażu to około 1300 zł.