Z pomocą lakierni

Wyczekiwany czas realizacji planów urlopowych wreszcie staje się faktem. Nadmorskie klimaty już pobudzają wyobraźnię całej rodziny. Przygotowany do dalekiej podróży samochód powoli wypełnia się bagażami. Odkryte nagle na masce kilka rys, będących z pewnością efektem potrzeby wyżycia się kilku młodocianych wyrostków wracających z nocnej alkoholowej imprezy, nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Sytuację jednak ratuje lakiernia Wrocław jest dużym miastem, zatem wszelkie losowe przypadki można załatwić w jednym miejscu. Nawet jeden dzień opóźnienia w wakacyjnym wyjeździe nie robi różnicy, gdyż trzytygodniowy urlop stanowi długi okres w spędzaniu relaksującego czasu. Wynajęty za niemałe pieniądze, które trzeba było przez cały rok oszczędzać – domek, już gotowy do przyjęcia niezwykłych wczasowiczów. Dwieście metrów od morza, to cudowny widok na fale morskie i perspektywa nieustannego szumu fal. Szkoda tylko, że właściciel ośrodka w cenie wynajmu nie gwarantuje zapewnienia choćby jednego posiłku dziennie. Ale cóż, miejscowość znana turystycznie, więc przeróżnych straganów oferujących morskie przysmaki, jak ziaren piasku na plaży. Wybór jest praktycznie nieograniczony. Żywnościowe dary morza kuszą swoim zapachem już z dala od punktów sprzedaży. Zapach smażonych ryb, chyba jeden z najwspanialszych na świecie, już sprowadza całą rodzinę do jednego z gastronomicznych punktów, by zaspokoić głód i skosztować kuszących kulinarnych wspaniałości. Posiłek smaczny, acz niezbyt obfity. Przewijającą się w myślach chęć powtórki zjedzenia jeszcze jednego zestawu paraliżuje jednak widok schudnięcia objętości portfela po zapłaceniu pierwszego zestawu rodzinnego. Perspektywa trzytygodniowego pobytu w przeliczeniu na koszty wyżywienia w tych granicach cenowych, nie nastraja jednak do optymizmu. Ale cóż, jest jeszcze w zanadrzu karta kredytowa. Nawet dwie. Na szczęście, niedawno wybudowany tutaj supermarket otwiera szerokie pole do wyboru i kupna nieograniczonych produktów żywnościowych w cenach zadowalających prawie wszystkich wczasowiczów. Jednak cóż to za urok, gdy codziennie konsumuje się supermarketową żywność. W końcu przyjeżdża się nad morze, by poczuć nie tylko czar tutejszego klimatu, ale i kosztować miejscowych smaków i aromatów. Nadmorski zmierzch coraz bliżej. Zapach smażonych ryb znów kusi.